środa, 8 lipca 2015

Rozdział I - Plan odnowy

Witajcie :D Nie wiem, czy to będzie One Shot, czy pełniejszy blog. To zależy tylko od Was.
Jest to mój ciąg dalszy historii z No.6 po zniszczeniu murów i rozstaniu się Nezumiego i Shiona.
Zapraszam do czytania :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
           Rok 2016, minęły już 4 lata od zniszczenia murów. Nie ma utopii, wszystko może się zdarzyć, a przede wszystkim wszyscy są równi. Upadła władza w mieście, przez co każdy sam zaczął decydować o swoim losie. Ludność z Zachodniego Bloku rabowała ludzi, którzy przez kilka lat żyli tylko w No.6. Był to ogromny szok dla wszystkich mieszkańców, gdyż nigdy nie musieli walczyć o przetrwanie, a tu nagle zjawili się ludzie przypominający dzikie stworzenia. Zwierzęta... chyba tak można ich nazwać. Co po niektórzy, którzy mają wrażliwsze serca bez problemu dołączyli do ludności No.6.
       
           Inukashi miała rację. Ludzie z No.6 i Zachodniego Bloku są inni. A gdyby tak stworzyć miasto tylko bez tych, którzy nie mogą się wpasować.... Nie! Znowu przyczyni się to do powstania utopii, która tylko stworzy bariery między ludźmi. Powstaną zbyt duże różnice. Dlaczego reszta ma być gorsza? Bo jest inna? Bo miała ciężkie przeżycia? To nie będzie sprawiedliwość, o którą mi chodzi. Jeżeli chcę coś osiągnąć, muszę sam się za to wziąć!

           ''Złam to! Zniszcz to!''

           Historia lubi się powtarzać. Osiem lat temu jakiś dźwięk mi mówił, żebym zniszczył to miasto. Przypuszczam, że był to głos Elyurias. Tylko ona miała moc, by rozbrzmieć w mojej głowie. A teraz, to jest mój własny głos. Podobny do tego, co mówiła owa kobieta ukazująca się pod postacią osy.
           ''Złam to! Zniszcz to! Zniszcz co? Chaos! Chaos?''
         
           Tak, to ja zniszczyłem mury No.6 i ja muszę teraz wziąć za to odpowiedzialność. W Lost Town jest dużo niezamieszkanych budynków. Można na nowo otworzyć fabryki, sklepy i inne usługi. Odbudujemy to miasto, aby wszystkim żyło się dobrze, nie idealnie. Nie potrzebne nam są ideały, wystarczy szczęście i miłość. Tak, to jest najważniejsze. W takim razie, stanę na czele i pokieruje społeczeństwo ku dobrej drodze.

           Był deszczowy dzień, a białowłosy chłopak siedział na łóżku niedaleko otwartego okna. Zawsze zostawiał je otwarte, nawet kiedy była taka burza jak teraz. Powód jest prosty. Może znowu znajdzie się ktoś, kto będzie potrzebować mojej pomocy, jak osiem lat temu.

          - Widzę, że niewiele się zmieniłeś - powiedział znajomy głos niosący się ze strony okna.
          - Ty również - uśmiechnąłem się do swojego drogiego przyjaciela. To było jak sen
          - Widzę, że jakoś sobie radzisz pośród tego bałaganu... Fiu, Wasza Wysokość umie sobie poradzić bez pomocy swojego podwładnego. Wybacz mi proszę te chwile mojej nieobecności
          - Ciesze się, że wróciłeś, Nezumi
          - Haha - zaczął się śmiać - Chyba nie zapomniałeś, co? Nie jestem Nezumi.
          - No tak, w końcu nie powiedziałeś mi swojego prawdziwego imienia. Bardzo chcę je poznać.
          - Dobrze, jeśli Wasza Wysokość tego pragnie
          - Pragnę z całego serca - powiedziałem i popatrzyłem w jego szare oczy.
          - Nazywam się ...

Tak oto kończę ten pierwszy rozdział, albo One Shot'a. Komentujcie i powiedzcie, czy pisać dalej, co poprawić, lub czego oczekujecie. Robię to dla Was :)